„ To może winka się Pani napije? ”  - przez chwilę zastanawiam się co tak naprawdę jako trenerka i człowiek promujący  zdrowy styl życia powinnam odpowiedzieć…
Czy „nie, dziękuję - trenuję” to dobry argument? Czy raczej przytoczyć  słowa naszych babć,      że „kieliszeczek to dla zdrowotności”? A może powinnam zapytać „a jakie Pan oferuje? Białe czy czerwone?
Dziś sprawdzę jak to tak naprawdę jest z tym przysłowiowym  piwkiem po saunie.
W internecie krążą śmieszne obrazki z podpisem „ JOGA dla miłośników wina”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I co w tym złego? Powiedzą zwolennicy napojów wyskokowych, a przecież wiadomym jest, że w Naszym kraju lubimy się napić czy się sportowcem jest czy nie. Przecież alkohol rozluźnia. Ba! Mało tego! Piwo to  nawet uzupełnia elektrolity. 

CO MÓWIĄ JANUSZE SPORTU, A CO GŁOSZĄ FACHURY OD ZDROWIA? 

ZASTANAWIAMY SIĘ : Czy Alkohol tuczy?

MITY: Alkohol nie tuczy, to głód, który dopada Nas w stanie upojenia , a co za tym idzie absorbcja ogromnej  ilości Kcal (kebab o 4 nad ranem…) powoduje że tyjemy!
FAKTY: Alkohol ma bardzo dużo kalorii i między innymi dlatego eksperci odradzają jego spożycie. Jednak badania kliniczne wyraźnie dowodzą, że spożywanie go nie powoduje przyrostu wagi, jakiego można by się spodziewać po odpowiadającej mu liczbie kalorii.

ZASTANAWIAMY SIĘ : Odwadnia czy nawadnia?


MITY: Piwo świetnie nawadnia, działa lepiej niż woda mineralna.  
FAKTY: Niestety. Podczas picia alkoholu nasz organizm odwadnia się. Również uwielbiane przez wielu „piwko po” ma takie działanie.  Dzieje się tak dlatego, że nerki chcąc pozbyć się toksyn, zmuszone są do intensywnej filtracji. Pijąc 250 ml wina, organizm traci ok 0,5 litra wody. Utrata wody obniża także znacząco nasze możliwości wysiłkowe, czy będziemy mieć więc siłę na  trening następnego dnia? 

ZASTANAWIAMY SIĘ: Jeśli już pijemy to co szkodzi najmniej?


MITY: Jeśli już pić to tylko wódkę z wodą mineralną. 
FAKTY: Otóż to piwo zawiera naprawdę sporo witamin i mikroelementów. Witaminy z grupy B, wapń, żelazo, magnez, potas, sód. Można jednak rozcieńczyć piwo wodą (tak wiem dla smakoszy nie brzmi to dobrze), lub sięgnąć po piwo bezalkoholowe. Warto zwrócić uwagę na to, że piwa, które zostały poddane pasteryzacji mają niższą zawartość składników odżywczych. A wino?

W czerwonym winie jest dziesięć razy więcej antyoksydantów niż w białym. Związki te zwalczają wolne rodniki odpowiedzialne za starzenie się komórek. Wino obfituje też w potas, magnez        i wapń. Niektóre gatunki  dostarczają dobrze przyswajane żelazo, kwasy organiczne, aminokwasy oraz rozpuszczalny błonnik. Zawarte w czerwonym winie flawonoidy chronią przed miażdżycą i zakrzepami. 
 

Czyli pić czy nie pić? 


Moja odpowiedź brzmi „Trenujesz? Nie pij”. Skoro stawiamy sobie za cel bycie w super formie (tej fizycznej i psychicznej), chcemy być na treningach wydajni a nie przemęczeni, ćwiczymy dając z siebie wszystko, a nie tylko odbębniamy trening bo głupio nam jest znowu odmówić, to alkohol nie będzie tu naszym sprzymierzeńcem. A używając argumentu, że przecież ma tyle wspaniałych wartości jest według mnie mocno naciągane. 
Naprawdę możemy znaleźć to wszystko w zdrowej diecie. Jest tyle wspaniałych produktów, tak duży wybór surowych warzyw, owoców i ryb morskich. Chyba nieco naiwnym jest traktowanie wina jako sposobu na uniknięcie miażdżycy i utrzymaniu w ryzach naszego zdrowia. 
 

 

 

Pijesz czy trenujesz? Oto jest pytanie! 

14 stycznia 2019

WROĆ na BLOGA

OLGA to potraFIT

tel. 601 776 585

mail: olgatopotrafit@gmail.com